Mieszkańcy

 

Fundacja bez zwierząt to byłaby inna Fundacja.
Mieszkają i pracują z nami:
- Konie – ich zdjęcia i opis w zakładce “Stajnia”
- Psy
- Koty
- Bociany (sezonowo)

Psy

 

Najstarsza, “od zawsze” w Fundacji, HERA.
Owczarek, wspaniały, dumny pies, o łagodnym, ale stanowczym charakterze. Z racji swojego wieku i rodowodu ma kłopoty z kręgosłupem. Dlatego jest na diecie i musi ćwiczyć ?
Dzieci, szanując jej wiek i dolegliwości, stosują się do “procedury” głaskania. Wiedzą też, że Hera zapomina o wszelkich dolegliwościach na widok piłki. Wkracza zdecydowanie na boisko, a gdy piłka jest jej to już raczej nie wraca nieuszkodzona do gry.

LEON –  piękny, duży, żółty pies w średnim wieku.
Zabrany przez Dagnę, gdy pracowała w Fundacji, ze schroniska. Pamięta to z pewnością do tej pory. Po Jej wyjeździe, zgodnie z ustaleniami i scenariuszem pisanym przez życie, pozostał Fundacji – kocha przestrzeń, wspólne długie spacery, samotne wyprawy o zmroku. Potrafi być łagodny, bardzo przyjazny dla dzieci i stanowczy w obronie terytorium Fundacji. Szybko się uczy. Jezioro traktuje jako zbiornik wody pitnej, pływanie jest dla niego ekstrawagancją. Ale pogoń za zwierzyną to smak życia. Gdy goniona zwierzyna się zatrzymuje Leon zawraca. Liczy się sam bieg, zabawa.

ŁATEK – duży pies w małym opakowaniu.
Przyszedł sam, bardzo pokiereszowany. Gdy wylizał rany – został. Złagodniał wobec gości i domowników. Ciągle chce  udowadniać swoją użyteczność. Ma ponad 15 lat, słabo widzi, ale to nie osłabia jego waleczności. Lubi spacery, pływa w jeziorze. Kocha spać w bezpiecznym, spokojnym miejscu i wygrzewać się na słońcu. Uwielbia jeść. Przy nadmiarze jedzenia – sam zaczyna przypominać kiełbaskę.

Wszystkie psy lubią jeździć samochodem. Kochają wspólne poranne i wieczorne spacery. Dają się szczotkować, zwłaszcza Leon i Łatek, a Hera woli odkurzacz. Nie znoszą wizyt u weterynarza, ale nie buntują się zbytnio. Mieszkają w Skrzetuszewie.

W Imiołkach mieszka VIKI.
Suczka, średniej wielkości, czarna. “Żywe srebro”. Lasy, pola, łąki są jej. Przez ostatni rok wyspokojniała. Znalazł ją Marek. W lesie. Tam się urodziła, a po tragicznej śmierci matki zdecydowała się zbliżyć do człowieka. Do Fundacji przywieziona ponad rok temu. Szybko zaprzyjaźnia się ze zwierzętami, do ludzi podchodzi życzliwie, ale z rezerwą. Z Leonem przynajmniej raz dziennie robią obchód całych włości, postraszą zające, sarny, kuropatwy, próbują robić porządki wśród koni. Viki ładnieje z dnia na dzień i powoli anektuje świat.

Koty w Skrzetuszewie

Najstarszy kot – MAX vel Brzydal (z powodu czarnej laty na pyszczku) ma dwa lata.
Czarno-biały, 5 – kilogramowy, kot.  Trochę leniwy, życzliwy dla świata, łowny. Potrafi przynieść żywą mysz z pola do domu. Nie bardzo akceptuje nasze protesty. W dobrym humorze – przytulak. Pięknie komponuje się na kanapach.

CZARNA – roczna kotka. Yamakasi. Nie ma miejsca w które nie wejdzie. Nie widzi własnych ograniczeń. Uparta ponad miarę. Łowna ponad miarę. Cudowna i niezależna. Zawsze chce stawiać na swoim. I najczęściej to robi.

BOCIANY
Na teranie Fundacji w Imiołkach, niedaleko stajni, na wysokim słupie jest bocianie gniazdo. Przylatuje rokrocznie ta sama para. Bociany chodzą za traktorem, obserwują nas życzliwie z uwagą. Prowokują psy.
W tym roku wylęgły się trzy bocianiątka. Jedno długo było słabe. Ale we wrześniu całej rodzinie udało się odlecieć do ciepłych krajów ?
Pożegnaliśmy bociany z nostalgią. Życzymy im szczęścia w długiej podróży i znów czekamy na ich szczęśliwy powrót.